
Ostatnimi czasy niewiele się działo na blogu, dlatego pozwalam sobie na KCT większych niż zazwyczaj rozmiarów (złożony z fragmentów nie jednego, a dwóch tomików!). Poświęcony zaś będzie jednej z najlepiej rysowanych bohaterek fumetti neri. Shatane to czarodziejka, przeżywająca swoje przygody w burzliwym okresie międzywojennym. Na swojej drodze napotyka mnóstwo znanych osobistości, nierzadko ze świata filmu…

Shatane:
Czy my się znamy?Nieznajomy:
Bez wątpienia widziała mnie pani w kinie…
Nieznajomy:
Jestem Rudolph Valentino!
Rudolph Valentino:
Nie wydajesz się wcale poruszona faktem, że jedziemy razem samochodem!Shatane:
A powinnam?
Rudolph Valentino:
Jestem najbardziej uwielbianym aktorem na świecie… Miliony kobiet są gotowe popełnić dla mnie każde szaleństwo!Shatane:
Ależ z ciebie zarozumialec!
Rudolph Valentino:
To prawda, masz rację. Mówiąc ci to, próbowałem przedstawić się takim, jakim widzą mnie ludzie, ale w głębi duszy zawsze pozostałem tym, kim byłem, kiedy tutaj przyjechałem: młodym włoskim emigrantem, nieśmiałym i bojaźliwym!
Rudolph Valentino:
Wolałbym pozostanie w rodzinnym kraju… gdybym tylko nie umierał tam z głodu!
Korzystając z zaproszenia Rudolpha Valentino, Shatane asystuje przy zdjęciach do filmu "Syn szejka"…
Później…Rudolph Valentino:
Wreszcie koniec zdjęć… przynajmniej na dziś! Zjemy razem kolację?Shatane:
Chętnie!
W najbardziej szykownej restauracji w Hollywood…
Rudolph Valentino:
Moje zobowiązania nie zostawiają mi wiele czasu… Najczęściej jestem zmuszony przyśpieszać bieg spraw… Nawet kiedy zalecam się do kobiety…
Rudolph Valentino:
Krótko mówiąc, czy chciałabyś pójść ze mną do łóżka?Shatane:
Chętnie!
Rudolph Valentino:
Chodźmy się kochać!Shatane:
Cóż za pośpiech!
Shatane:
To niewątpliwie głupie, ale mam tremę: Rudy uchodzi za największego jebakę na świecie. Mam nadzieję, że stanę na wysokości zadania!
Shatane:
Dokąd mnie zabierasz?Rudolph Valentino:
Do mojej garsoniery!
Rudolph Valentino:
Voila! Już dojechaliśmy!
Shatane:
Tę wielką willę nazywasz swoją garsonierą?!Rudolph Valentino:
Ano tak!
Shatane:
Cóż za rozrzutność!
Shatane (zachwycona):
Och!
Rudolph Valentino:
Oto moje gniazdko miłości!Shatane:
Urocze!
Rudolph Valentino:
Uprawiajmy miłość, słodkie dziecię!Shatane:
Cóż, przecież po to przyjechaliśmy, prawda?
Shatane:
Cóż za olbrzymie łoże! Prawdziwy tor wyścigowy! 
Rudolph Valentino:
Jesteś bardzo piękna! Dlaczego nie występujesz w filmach?Shatane:
Wolę przeżywać prawdziwe przygody!
Shatane:
O niebiosa! Ma ptaszka mikroskopijnych rozmiarów!
Rudolph Valentino:
A teraz rozkoszujmy się delicjami seksu!Shatane:
Mam nadzieję, ze urośnie, kiedy zrobi się twardy!
Shatane:
Ale.. co robisz?Rudolph Valentino:
Zapalam projektor!
Shatane:
Będziemy oglądać film?!
Rudolph Valentino:
MÓJ film! Podniecam się tylko podczas oglądania Rudolpha Valentino!
Shatane:
Hmm! Jak na wielkiego jebakę to raczej kiepsko!
Rudolph Valentino:
Jestem gotów!Shatane:
Wciąż jest równie mały!
Rudolph Valentino:
Nadchodzę!
Rudolph Valentino:
Zaczekaj, aż się rozkręcę!
Shatane:
Ej! Dokąd idziesz?Rudolph Valentino:
Już skończyłem!
Rudolph Valentino:
Czas się zbierać! Muszę wracać do studia!
Shatane:
O żesz ty! Co za dupek! Narcyz, egoista i prawie że impotent! Właśnie tacy faceci sprawiają, że mam ochotę na założenie Ruchu Wyzwolenia Kobiet!
Przygoda Szatany ma swoje uzasadnienie w krążących wokół Valentino plotkach. Cytując fragment "Miłych kina początków..." Z.Pitery:
OdpowiedzUsuń"(...)te wszystkie odbrązowiające postać Valentina dywagacje (wywiedzione zresztą z jego procesów rozwodowych): że nie skonsumował żadnego małżeństwa, że nie posiadł w życiu ani jednej kobiety, że był impotentem itp."