25 maja 2010

Splatter w komiksie - temat tabu w Polsce?!?

W 1991 roku ukazał się w kioskach czwarty numer Valeriana, dość wyjątkowy, a to ze względu na część publicystyczną, poświęconą zjawisku komiksowej przemocy. Najciekawszy okazał się przedruk z włoskiego Corriere Della Serra, utrzymany w alarmującym tonie tekst o tytule Komiks - Wirus horroru wśród dzieci! Amerykę i Europę zalewa fala obrazkowego okrucieństwa i nihilizmu. Poważnie zagraża zdrowiu psychicznemu młodych odbiorców, a i starszych doprowadzić może do rozstroju nerwowego. Trzeba coś z tym zrobić, zanim będzie za późno! Aby przestroga nie pozostała gołosłowna, opatrzono ją kilkoma makabrycznymi fragmentami z różnych komiksów. Co też się na nich nie działo: bicie, wieszanie, patroszenie, wbijanie na rożen i pieczenie! Jakże to - myślałem z niezdrową ekscytacją - czyżby sceny tego typu były chlebem powszednim na zachodnim rynku komiksowym? A jeśli tak, to czy wkrótce pojawią się u nas?

Od tego momentu z niecierpliwością wypatrywałem w kioskach i księgarniach jakiegokolwiek tytułu utrzymanego w podobnej estetyce. Na próżno! Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu rynek zwrócił się w inną stronę. Zamiast przedrukowywać europejską erotykę i horror, których - jak dowiedziałem się znacznie, znacznie później m.in. z książki Zgwałcone oczy Jerzego Szyłaka - w istocie było całkiem sporo, rodzimi wydawcy postawili na komiks amerykański i politycznie poprawne przygody superbohaterów. Kierujący swą ofertę do dzieci i młodzieży Tm-Semic na ładnych parę lat zdominował rynek, co blokowało działalność innych wydawnictw, skutecznie zapobiegając inwazji komiksowej przemocy. A przecież mogła znaleźć swoich odbiorców! O zapotrzebowaniu na bezpretensjonalne gore świadczyła chociażby ogromna popularność groszowych horrorów Guya N. Smitha, wydawanych w olbrzymich nakładach przez Phantom Press.

Obawy redaktorów Komiksu Fantastyki okazały się płonne i wyuzdanej przemocy nie udało się zdeprawować polskich czytelników. Na dobrą sprawę jedynym jej śladem są ilustracje, które zaprezentowali "dla przestrogi", narażając się na protesty rodziców, kupujących Valeriana swoim pociechom! Przez wiele lat te kilka obrazków stanowiło dla mnie symbol zakazanego, niedostępnego owocu z mitycznego drzewa komiksu europejskiego. Zastanawiałem się, z jakich konkretnie tytułów mogły pochodzić. Było to całkowitą tajemnicą, jako że ani w tekście, ani pod obrazkami nie raczono podać źródeł. Częściowa odpowiedź przyszła po kilkunastu latach, kiedy to dowiedziałem się o istnieniu fumetti neri, komiksów dla dorosłego czytelnika, wydawanych w kieszonkowym formacie (więcej o ich specyfice tutaj). Jest więcej niż pewne, że to właśnie z nich pochodziła większość ilustracji. O wiele trudniejszym zadaniem okazała się weryfikacja poszczególnych tytułów. Być może to wręcz mission impossible, lecz nie tracę nadziei. Jak dotąd udało mi się ustalić pochodzenie zaledwie jednego. Dobre i to, zwłaszcza że nie spotkało mnie o rozczarowanie: komiks okazał się tak niepoprawny, jak sobie życzyłem!

Sporo się zmieniło od czasów mojej młodości... Wydawcy nie muszą przejmować się młodym czytelnikiem, dla spokoju sumienia wystarczy mały znaczek Tylko dla dorosłych, umieszczony z tylnej strony okładki. Zresztą, zdecydowana większość młodzieży nie zawraca sobie głowy komiksami, preferując gry komputerowe, tak więc oferta skierowana jest przede wszystkim do amatorów pełnoletnich (i raczej zamożnych). Choć tzw. zeszytówki znikły bezpowrotnie, rynek jest dość bogaty, czasami więc trafia się również coś soczyście brutalnego: Kaznodzieja, Likwidator i Borgiowie... Co prawda zaprezentowana przemoc służy tu zawsze jakimś wyższym celom, np. krytyce establishmentu i kleru (jak w trzech wymienionych tytułach). Ale też całkiem niedawno wydawnictwo Hella Komiks, które wystartowało ostrym nunsploitation Piekielny zakon, zapowiadało całą serią "siarczystych" komiksów. Jednak po trzech czy czterech ciekawych (choć już nie tak mocnych) albumach zawiesiło działalność. Może ktoś przejmie po nich pałeczkę?

Na koniec pomyślnie zidentyfikowany kadr! Pochodzi z finału szóstego tomu Zora La Vampira (Zara w wersji francuskiej). Wampirzyca Zara i wiedźma Eleonora wpadają w łapy górali. Na nieszczęście dla tej drugiej, zbójnicy na poważnie traktują cytat ze Starego Testamentu: "Czarownicy żyć nie pozwolisz"... (Wj 22,17)

11 komentarzy:

  1. "W 1991 roku ukazał się w kioskach czwarty numer Valeriana, dość wyjątkowy, a to ze względu na część publicystyczną, poświęconą zjawisku komiksowej przemocy."

    Hihihi . Zajebałem ten numer z biblioteki w 4 klasie podstawówy... nie wiem jak to trafiło do działu dziecięcego. W każdym razie czuje się dumny że zrobiłem przysługę społeczeństwu i uchroniłem maluchy przed niewątpliwie traumatycznym wpływem owych ilustracji na ich psychikę .

    Btw a co z fumetti wydanymi w tej serii rekin? Miałeś to wrękach?

    No i mireki wydaje Crepaxa , ale nie widac żeby mieli dowalic czymś innym w najbliższym czasie...

    Problem z typową pulpą jest taki że prawdopodobnie i ja bym nawet tego nie kupił bo zazwyczaj scenariusze są kiepskie. Nie ma targetu i na tak małym rynku nie będzie bo cena nie jest adekwatna do zawartości. Poza tym w czasach Ebaja nie ma problemu zdostępnością tego typu crapu.

    OdpowiedzUsuń
  2. ps wrzuć mi Zore jak masz cbr.

    OdpowiedzUsuń
  3. W mojej szkolnej bibliotece ten fragment został ocenzurowany (wycięte strony). Widocznie jakiś dorosły zajrzał z nudów do środka :)

    Chyba niewielki był nakład Komiksów Rekin, albo też tak szybko zeszły - ta druga możliwość świadczyłaby o "głodzie pulpy" wśród społeczeństwa. Właśnie o taką inicjatywę mi chodziło, szkoda tylko, że wszystkie tytuły są obecnie krukami bielszymi niż śnieg - nie sposób ich zdobyć! Czytałem po francusku kilka numerów Wallestein il Monstro i była to miła, choć prymitywna rozrywka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z dostępnością problemu nie ma, ale z ceną już tak, często również z językiem. I can't speak Italian!
    Mam wrażenie, że niektóre z tytułów dałoby się sprzedać, NECRONA na pewno, również pierwsze kilkanaście tomów CONTES MALICIEUX (piękne rysunki), może i Zarę (wciagajace scenariusze). Ale to wszystko gdybanie...

    OdpowiedzUsuń
  5. "Właśnie o taką inicjatywę mi chodziło, szkoda tylko, że wszystkie tytuły są obecnie krukami bielszymi niż śnieg - nie sposób ich zdobyć!"

    na allegro nie ma z tym większego problemu... zazwyczaj siedzą w dziale z erotyką. Poświęć z 2 miesiące na obserwacje tego działu i będziesz miał wszystkie (góra 10 zł od sztuki).Mi zazwyczaj szkoda kasy ale widziałem już dwa komplety (aukcjie z kompletem) w przeciągu ostatniego roku...

    OdpowiedzUsuń
  6. ps

    http://www.allegro.pl/item1049139261_smierc_w_masce_kol_rekin.html

    gorzej jest mp z "głębokim pchnięciem"... to to już dobra tekile potrafi kosztowac.

    OdpowiedzUsuń
  7. będziesz kupował te rekiny? bo jak nie to ja biere.Nie będziem się przecie bili...

    OdpowiedzUsuń
  8. No uj... łykłem te rekiny za piątala. Jak będzie strasznie chłamowate to mogę ci odsprzedać za tą samą cenę:) te "białe kruki".

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie ,fajnie! Zapewne się skuszę, jak zechcesz odsprzedać. Możesz też zeskanować, uszczęśliwisz wtedy nie tylko jednostkę (mnie), ale ogół, tzn. wszystkich internautów, których nie stać na tak wygórowaną cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm, jak już je zdobędę, trzeba będzie napisać post z korektą: jakieś fumetti pojawiły się, tyle że nie miałem szczęścia na nie natrafić!

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie ,fajnie! Zapewne s Hmm, jak już je zdobędę, trzeba będzie napisać post z korektą: jakieś fumetti pojawiły się, tyle że nie miałem szczęścia na nie natrafić!
    ię skuszę, jak zechcesz odsprzedać. Możesz też zeskanować, uszczęśliwisz wtedy nie tylko jednostkę (mnie), ale ogół, tzn. wszystkich internautów, których nie stać na tak wygórowaną cenę :)

    OdpowiedzUsuń