Pokazywanie postów oznaczonych etykietą download. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą download. Pokaż wszystkie posty

3 czerwca 2011

Necron, T.4 - Kobiety pająki

Moi drodzy, przed Wami czwarty tomik Necrona, któremu chyba wreszcie udało się zaistnieć w świadomości polskich czytelników! Dowodem tego wpis na naszej Wikipedii. Jak miło! Intryguje mnie, czy tej pory seria zyskała sobie już grono przeciwników i zwolenników. Pierwsi zapewne omijają ją szerokim łukiem, co nie jest zanadto trudne, zważywszy na to, jak przestronnym miejscem jest internet. Jeśli jednak będą mieli pecha i trafią właśnie tutaj, zachęcam ich do wylewania żółci w komentarzach. Nie tłumcie w sobie złości i żalu z powodu tego, że tłumaczy się takie plugastwa, podczas gdy np. arcydzieła komiksu francuskiego leżą odłogiem. Oczywiście w równym, a może nawet nieco większym stopniu zależy mi na opiniach osób, którym Necron i Frieda przypadli do gustu. Wasze pochlebstwa i zachwyty mile połechtają moją próżność i zachęcą do wytężonej pracy nad kolejnymi woluminami!


Zapraszam do lektury!


Okładka trzeciego tomiku autorstwa Magnusa, który przygotował ją specjalnie na potrzeby edycji specjalnej w dużym formacie. A dlaczego nie czwartego, skoro to on ma dziś swoją premierę? Otóż okładka Le Donne Ragno zdradza tożsamość tytułowych "kobiet pająków", psując suspens. Najlepiej podziwiać ją już po ukończeniu lektury, dlatego pojawi się w następnym "necrońskim" poście!

20 maja 2011

Necron, T.3 - Mechaniczne potwory

Tym razem bez zbędnego rozwodzenia się: trzeci tomik Necrona rozgrywa się na bezludnej wyspie, położonej gdzieś na Morzu Norweskim. Bezludnej? O tym na własnej skórze przekonają się bohaterowie, Frieda Boher i jej potwór (choć lepiej go tak nie nazywać, on tego nie lubi!). My zaś możemy spokojnie i bez narażania życie przeczytać o tym na ekranie laptopa bądź komputera. W innej części Europy można Mechaniczne potwory nawet kupić, jeśli więc uznacie, że skany (pochodzące z czasów, kiedy skanlacyjny proceder był jeszcze w powijakach) nie spełniają Waszych wysokich standardów, czym prędzej wchodźcie na francuską bądź angielską stronę Amazon. Można spróbować również z eBayem, tam jednak znacznie więcej jest wydań starszych, nie mogących pochwalić się tak piękną oprawą, jaką zapewnił serii Cornélius. Wznowienie we właściwym formacie i u prestiżowego wydawcy już przyniosło efekty: dzieło Magnusa zostało wreszcie docenione! W tym roku doczekało się nominacji do Prix du Patrimoine (Nagroda dziedzictwa) na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Angoulême. Nie sposób więc zaprzeczyć, że jest to czytadło na czasie!

Miłej lektury!

Korneliuszowa Special Edition. 15 EUR

5 maja 2011

Necron, T.2 - Statek trędowatych

Złego diabli nie wezmą! Friedzie Boher udało się przeżyć zarówno atak zbuntowanych potworów, jak i pożar domostwa. Oficjalnie uznana za zmarłą, nie ukrywa dłużej swej perwersyjnej natury. Zrywa więzy z ludzkością, w przyszłości zamierza jednak zapanować nad nią, w czym pomóc ma jej wybitny intelekt, wspomagany siłą fizyczną oddanego sługi Necrona. Do realizacji tych megalomańskich projektów potrzebne jej będzie centrum dowodzenia. Frieda postanawia, że stanie się nim mała wysepka na Morzu Północnym. Pytanie tylko, jak się na nią dostać, zwłaszcza że pani doktor ani myśli rozstawać się ze swoim kochankiem z parku sztywnych...
Drugi tomik pozwala nam zorientować się, w jakim klimacie utrzymana będzie cała seria. Dopiero tutaj Roberto Raviola dokonuje pełnej charakterystyki zarówno Friedy, jak i Necrona, który jako tako opanowuje zdolność mówienia i ujawnia nietypowe preferencje kulinarne. Od Statku trędowatych rozpoczyna się również wędrówka bohaterów po całym świecie, pełna dramatycznych i mrożących krew w żyłach wydarzeń. Jak to piękną włoszczyzną (niestety zatraconą w tłumaczeniu) stwierdza sama doktor Boher: "La nostra avventura comincia qui!"

Miłej lektury!

Dottoressa Frieda w szkicu

19 kwietnia 2011

Zara Wampirzyca, T.25: Córy Szatana

Wampiry na pokładzie to zła wróżba dla statku. Ich obecność niezmiennie wiąże się z rosnącym ubytkiem pośród pasażerów, w przypadku dłuższego rejsu zagrożona staje się także załoga. Na dobrą sprawę tylko sternik jest w miarę bezpieczny, przynajmniej do czasu, aż na horyzoncie pojawi się ląd. Na statkach kursujących na linii Transylwania-Londyn wystąpić może również epidemia szczurów, wyjadających wszystkie zasoby spiżarni i roznoszących zarazki. Przypadki epidemii są co prawda wyjątkowe i niewątpliwie wynikają z obecności starych, wypełnionych nieświeżą ziemią skrzyń. Jednak nawet schludny, zadowalający się zaledwie kilkoma ofiarami wampir nie może liczyć na taryfę ulgową. W przypadku demaskacji czeka go natychmiastowy lincz. Dlatego też wszelcy krwiopijcy starają się nie afiszować ze swą obecnością, podróżują incognito i wkładają wiele wysiłku w odpowiedni, nie budzący podejrzeń publiczny wizerunek.

Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w 25. tomiku Zary, w którym złotowłosa piękność wraz ze swą nieodłączną towarzyszką, Frau Murder, płynie do Barcelony. Bohaterki starają się uchodzić za płoche dziewczęta, bez reszty zajęte zabawą i zbytkami, niekiedy uganiające się za przystojniejszymi spośród pasażerów, a przeważnie zadowalające się własnym towarzystwem. Oczywiście tak beztroski stan rzeczy nie może trwać zbyt długo. Na drodze Zary i Frau pojawia się osoba, będąca w stanie dostrzec ich prawdziwą naturę... W jaki sposób nasze urocze wampirzyce poradzą sobie z zagrożeniem? Czy zachowają zimną krew, gdy na ich trop wpadnie prywatny detektyw, do złudzenia przypominający Sherlocka Holmesa? Czy w sytuacji kryzysowej mogą liczyć na pomoc Szatana, władcy równie potężnego, co złośliwego? Wszystkich odpowiedzi udziela tomik Córy Szatana.

Zapraszam do lektury!

12 kwietnia 2011

Necron, T.1 - Twórczyni potworów

Mniej więcej rok temu rozpływałem się w zachwytach nad Necronem, włoską serią autorstwa Magnusa, jednego z najzdolniejszych i najbardziej oryginalnych twórców fumetti neri. Z zazdrością czytałem o inicjatywie wydawnictwa Cornelius, wydającego to oraz inne dzieła artysty z zachowaniem oryginalnego układu plansz. Francuzi mają więc obecnie do wyboru dwie edycje, starą - dla zagorzałych zwolenników albumów, oraz nową - imitującą pierwotny, kieszonkowy format komiksu. Oczywiście w najlepszej sytuacji są Włochy, w których przygody Necrona okazały się niezwykle popularne. Tamtejsi czytelnicy mogą wybierać pomiędzy kilkoma różnymi wydaniami. A co z nami, Polakami? Czy nie mamy prawa do odrobiny komiksowego szaleństwa? Dlaczego ta wspaniała seria nie może się ukazać u nas? Czy miałaby szansę na komercyjny sukces, gdyby ktoś w końcu zdecydował się na jej publikację?

Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, a ja ze swojej strony mogę zrobić tylko dwie rzeczy. Pierwszą jest zachęcenie do zapoznania się z serią poprzez spłodzenie entuzjastycznego artykułu (tak też się stało). Drugą - zaproponowanie własnej translacji. Trudno zaprzeczyć, że z drugą metodą wiąże się zarówno więcej pracy, jak i wątpliwości natury etycznej. A jeśli poprzez darmowe rozpowszechnianie danego tytuły zniechęcam ewentualnych wydawców, przekonanych o bezsensowności inwestowania w coś, z czym wszyscy zainteresowani zdążyli się już zapoznać? Podobny dylemat nie towarzyszył mi w przypadku Zary Wampirzycy, kiedy to byłem absolutnie przekonany, że nie istnieje najmniejsza szansa na pojawienie się jej w sprzedaży. Tym razem jednak sytuacja nie jest tak oczywista. Skoro Magnusa doceniono w całej Europie, może już wkrótce przyjdzie czas na Polskę? Jednak zamiast gdybać i czekać na cud, postanowiłem przyjąć strategię większości grup translacyjnych. Będę dzielił się własnym tłumaczeniem Necrona, dopóki ów tytuł nie trafi do legalnej sprzedaży rynkowej. Dlatego też najbardziej skutecznym sposobem na ukrócenie mojej niecnej działalności translatorskiej będzie jak najszybsze opublikowanie papierowej wersji owej serii. A więc do pracy, panowie wydawcy! Sprawcie, bym jak najszybciej porzucił swe amatorskie próby, do głębi zawstydzony waszym profesjonalnym podejściem do tematu! Bynajmniej nie będę miał Wam tego za złe...

A teraz już zapraszam do zapoznania się z pierwszym tomikiem przygód sympatycznego truposzczaka i jego pięknej bezlitosnej pani. Czytajcie i podziwiajcie nieskrępowaną wyobraźnię niezrównanego Roberto Ravioli!


Miłej lektury!

Z całego mnóstwa alternatywnych okładek ta jest bodajże najciekawsza. Sam Necron pojawia się na niej w dość nietypowy sposób, bo in statu nascendi...

21 stycznia 2011

Zara Wampirzyca, T.16: Dwie dziewice

W bieżącym numerze seksowne wampirzyce praktycznie nie opuszczają murów niemieckiego koledżu. Po co zresztą miałyby zmieniać tak dogodne miejsce pobytu? Wśród młodych i dorodnych dziewcząt Zara i Frau czują się jak ryby w wodzie, choć może bardziej adekwatne będzie porównanie do lisów w kurniku... Praktycznie przy każdej przygodzie Zary nasuwają się skojarzenia z jakimś motywem literackim bądź filmowym. Nie posunę się aż do nazwania tej serii erudycyjną, tym niemniej niezaprzeczalnym faktem jest mnogość źródeł, do jakich odwołuje się scenarzysta. Tym razem przypomniała mi się jedna z późniejszych produkcji wytwórni Hammer, niesłusznie krytykowana Lust For A Vampire. To samo miejsce akcji (uczelnia dla panienek, która co prawda znajduje się w Anglii, ale to mało ważny szczegół), taka sama intryga (ktoś kąsa uczennice!) i ponętna blond wampirzyca w roli głównej. Nad wszystkim unosi się zaś nieodparcie zmysłowa atmosfera. Nie tylko Lust, ale też wiele innych horrorów doby lat siedemdziesiątych doszło do wniosku, że od tradycyjnego męskiego wampira znacznie bardziej atrakcyjna będzie dla widza żeńska przedstawicielka tej rasy nocy. A jeszcze lepiej dwie wampirzyce, połączone więzami znacznie silniejszymi niż przyjaźń… Sztandarowymi, najbardziej wysmakowanymi tytułami będą tu Daughters Of Darkness Kümela (kilkusetletnia Lady Bathory i jej podopieczna) oraz Vampyres Larraza (jedną z wampirzyc gra ślicznotka o swojsko brzmiacym nazwisku Dziubinska). Zapewne najwięcej obrazów w tym stylu wyszło spod ręki Jesusa Franco, który z łączenia motywów erotycznych i horrorystycznych uczynił swoje credo twórcze. Można wysunąć szereg krytycznych względem poziomu ich realizacji, zarazem nie sposób zaprzeczyć, że Franco przynajmniej jednym tytułem trafił w sedno: Vampyros Lesbos. Trudno byłoby lepiej ująć istotę problemu! W samym filmie z udziałem efemerycznej Soledad Mirandy uderza najbardziej nie seks, lecz melancholijna, przenikliwie smutna atmosfera. Jak gdyby Franco żałował swych pięknych bohaterek, które wzbudzają jego szczery zachwyt, lecz dla dobra ludzkości muszą zostać uśmiercone... Jednak "prawdziwa miłość nie umiera nigdy", jak głosił niegdyś tagline Drakuli, filmowego romansu Francisa Forda Coppoli.

Zapraszam do lektury!

4 stycznia 2011

Zara Wampirzyca, T.15: Deprawatorka

Nowy rok, nowa Zara... W piętnastym tomie naszej złotowłosej heroinie towarzyszy już druga pierwszoplanowa postać serii - Frau Murder! Drapieżna brunetka reprezentuje zupełnie odmienny typ urody, w znacznie większym stopniu tożsamy ze standardowym image wampirzycy. Widząc Frau w jej ulubionym, jednocześnie stylowym i przewiewnym stroju, nie można mieć żadnych wątpliwości, że ma ona w sobie coś diabelskiego...

Frau Murder siała grozę i śmierć na terenie Turyngii (dzisiejsze Niemcy, część środkowa). Aby zapobiec dalszemu rozlewowi krwi poddanych, książę Gustav Von Lohen wyprawił się do Anglii w poszukiwaniu innego wampira, będącego w stanie zmierzyć się z Frau. Czysty przypadek zetknął go z Zarą, która zgodziła się mu pomóc z wdzięczności za uratowanie jej życia (w momencie spotkania miała właśnie zostać spalona na stosie!). Wampirzyce spotykają się po raz pierwszy w tomie 13. W następnym dochodzi do ich starcia, które ze względu na równomierny rozkład sił kończy się remisem. Zara i Frau zwracają się do Szatana z prośbą o rozstrzygniecie. Ten wyznacza wampirzycom nietypowy pojedynek: każda z nich musi dokonać jakiegoś jaskrawo niemoralnego czynu. Wygra ta, która postara się bardziej, zaś pokonana zmuszona będzie na zawsze opuścić ziemię, udając się z Szatanem do piekła. Zara postanawia wykorzystać swój największy atut, czyli urodę, przywodząc do grzechu najświętszego mężczyznę na ziemi... Nie, nie papieża, który pomimo piastowanej przez siebie funkcji chrystusowego namiestnika nie musi być wcale taki święty (wystarczy przypomnieć sobie cykl Jodorowskiego o rodzinie Borgiów), lecz pustelnika ascetę. Niestety, z braku numeru 14 jesteśmy zdani wyłącznie na domysły, jak też udała się jej ta sztuczka. Szczęśliwie nie musimy przy tym zbyt mocno wysilać wyobraźni. Wystarczy, że przypomnimy sobie odpowiednie fragmenty genialnego filmu Luisa Bunuela, opowiadającego o innym narażonym na pokusy pustelniku:

O ile jednak uwiedzenie Szymona udało się filmowej diablicy dość połowicznie, gdyż nawet po przeniesieniu do XX-wiecznej dyskoteki pozostał on świętobliwym smutasem, o tyle eremita z komiksu zatracił się bez reszty w fizycznych przyjemnościach, gubiąc swą duszę na wieki! Wysiłki Zary zakończyły się więc pełnym sukcesem i Frau Murder musi się bardzo postarać, by uczynić coś jeszcze bardziej haniebnego...

Zapraszam do lektury!

PS. Również koncept Frau Murder, tytułowej "deprawatorki", nie jest tak do końca oryginalny, o czym doskonale wiedzieć będzie każdy czytelnik Na wspak J. K. Huysmansa. Scenarzysta Zary czerpał od najlepszych!

24 grudnia 2010

Zara Wampirzyca, T.9: Wzrok, który zabija

Zara La Vampire na Boże Narodzenie! Wierni czytelnicy bloga już dziś mogą poczytać ostatnią w tym roku kalendarzowym odsłonę "krwawego magazynu dla miłośników mocnych wrażeń". Z pewnością byłoby lepiej dostać go pod choinkę, w formie papierowej, ale niestety... Nie było szans, żeby ta wspaniała seria ukazała się u nas w takiej postaci. Okres popularności fumetti erotici przypada na lata siedemdziesiąte, dziewiąty numer Zary pojawił się we francuskich kioskach w lipcu 1976 roku. W tym samym roku rozpoczęto u nas wydawanie Relaxu, pierwszego i przez wiele lat jedynego polskiego magazynu komiksowego, rzecz jasna przeznaczonego dla dzieci i młodzieży, z solidną dawką dydaktyzmu i szczyptą propagandy. Trudno o coś bardziej odległego od rozmyślnie niepoprawnego, radośnie kiczowatego modelu komiksu popularnego, który narodził się w słonecznej Italii, zaś niedługo potem zadomowił się również nad Sekawaną. Polskim decydentom od kultury i sztuki mógłby on co najwyżej posłużyć jako dowód na moralną degenerację Zachodu (wyobraźmy sobie Gierka, ściskającego w ręce tomik Zary i grzmiącego: "Oto, czym w kapitalizmie karmi się masy!"). Istotnie, w programowo "zdrowym" społeczeństwie socjalistycznym podobna forma rozrywki nie miałaby racji bytu. Docenić ją mogą wyłącznie przedstawiciele zdegenerowanej cywilizacji konsumpcyjnej, którzy moralność odrzucili na rzecz przyjemności, Boga zastąpili mamoną, a adorację Jezusika w stajence - drogimi prezentami od imperialistycznego Świętego Mikołaja! Ponieważ pod tym względem najwyraźniej dorównaliśmy już krajom zachodnim, możemy również bez skrępowania sięgnąć po ich do cna niemoralne komiksy. Bardziej już nam nie zaszkodzą!

Merry Christmas!

Zara to dzielna wampirzyca, żadnej pracy się nie boi!

15 grudnia 2010

Zara Wampirzyca, T.8: Łowcy wampirów

Poniższy tomik jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego, co szczęśliwie zwalnia mnie z obowiązku dopowiadania, co też takiego zdarzyło się, bądź też mogło wydarzyć się "w międzyczasie". Bohaterkę odnajdujemy dokładnie tam, gdzie znalazła się w finale części siódmej, mianowicie w złowieszczej rezydencji Jeremiaha Wayne'a, szalonego kolekcjonera potworów. Czy nadobna wampirzyca stanie się jego kolejnym eksponatem?!? Aby nie zdradzać za wiele z treści "Łowców...", zwrócę tylko uwagę na to, że po raz pierwszy wspomina się tu o Szatanie jako o władcy, któremu niejako "z urzędu" podlegają wszystkie wampiry. Książę Ciemności zleca Drakuli bardzo ważną misję, ten zaś przezornie woli wyręczyć się Zarą. Całkiem słusznie, w końcu stare przysłowie ludowe głosi "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle." Rezolutna dziewczyna znajdzie sposób na wszystko, nawet na tak wielką bolączkę wszystkich wampirów, jak widok krzyża...

Zapraszam do lektury!
Jeśli 4shared się buntuje, spróbujcie Hotfile!

3 grudnia 2010

Zara Wampirzyca, T.7: Potwory

Dziwy nad dziwami: dopiero trzecia translacja, a już doszliśmy do siódmego numeru! Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu nie istnieje coś takiego, jak IEZ (Internetowa Encyklopedia Zary). Można tylko snuć niejasne domysły, jaki przebieg miały poprzednie cztery, niezeskanowane epizody... Niezaprzeczalnym faktem jest, iż nie wszystko potoczyło się z planem Drakuli i Zara nie została jego wierną towarzyszką. Zapewne miało w tym udział uczucie, jakie połączyło ją z Markiem Finneyem. Przystojny lekarz nie tylko stał się jej kochankiem, ale i opracował naukową formułę, dzięki której piękna wampirzyca może wystawiać się na działanie promieni słonecznych bez najmniejszych obaw (chyba że pragnęłaby zachować arystokratyczną, bladą cerę). Trudno powiedzieć, w jakich okolicznościach doszło do rozstania bohaterów, jednak ich miłość przetrwała (vide nr52). Reszta jest milczeniem, choć nie można wykluczyć, że kiedyś pojawią się brakujące skany. Numer siódmy posiada już charakterystyczną dla całego cyklu strukturę romansu pikarejskiego. Zara prowadzi awanturniczy żywot, niezmiennie spragniona mocnych wrażeń i silnych namiętności. Tym razem odnajdujemy ją w niewoli u bezlitosnych rozbójników, którzy nie mają szacunku dla płci pięknej (przykład ich okrucieństwa tutaj)...

Zapraszam do lektury, zarazem uczciwie uprzedzając, że nie jest ona przeznaczona dla każdego! Oprócz odgłosów zachwytu...


...pojawić się mogą również opinie krytyczne.


Na wypadek awarii 4shared...

26 listopada 2010

Zara Wampirzyca, T.2: Zara kontra Drakula

W drugiej odsłonie Zary nad głowami wampirycznych bohaterów zbierają się czarne chmury! Zara wbija swe zęby w szyję pierwszej ofiary, w związku z czym Pabstem i trumną Drakuli zaczyna interesować się banda agresywnych wieśniaków. Warto pamiętać, że zabobonny chłop nie przepuści również nieumarłemu! Ponownie przekonujemy się, że rodzicom nie zawsze wychodzi na zdrowie podglądanie swych dorodnych córek, gdy te zostają same w swoim pokoju... Emocjonujący cliffhanger na zakończenie tomiku stanie się od tej pory znakiem rozpoznawczym serii.

Autorzy zdradzili, że przy tworzeniu image'u bohaterki zapatrzyli się na Catherine Deneuve. Prawdę mówiąc, trudno wychwycić podobieństwo podczas czytania komiksu. Najbardziej dostrzegalne jest na okładkach, będących dziełem zupełnie innego grafika... Twórcy mieli jednak nosa, gdyż kilka lat później Deneuve okazała się doskonałą wampirzycą, tworząc wraz z Davidem Bowie niezapomniany duet w Zagadce nieśmiertelności Tony'ego Scotta.

Zapraszam do lektury!

PS. A propos trumny Drakuli: scenarzysta Renzo Barbieri popełnił tutaj pewną gafę, najwyraźniej zapominając o tym, co wydarzyło się w tomiku pierwszym. Czy ktoś jeszcze wychwycił ten błąd?

19 listopada 2010

Zara Wampirzyca, T.1: Wampirzyca

Dziś coś z zupełnie innej beczki: skanlacja pierwszego tomiku Zara La Vampire. Serii, nad którą niejednokrotnie rozpływałełem się w zachwytach. Już pierwsza odsłona Zary zdradza przyczyny mej fascynacji. Włoskim twórcom udało się nawiązać zarówno do klasycznego, gotyckiego horroru spod znaku wytwórni Hammer, jak i do jego nowszej, mniej tradycyjnej odmiany, przesyconej zmysłowością i doprawioną solidną dawką wisielczego poczucia humoru. W pierwszym rzędzie narzucają się skojarzenia z dorobkiem Jeana Rollina i Jesusa Franco, jednakże z pewnym zastrzeżeniem. Podczas gdy obydwaj panowie stawiali głównie na hipnotyczną atmosferę, redukując akcję do niezbędnego minimum, komiksy o Zarze są pełne dramatycznych wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Bez wątpienia Franco i Rollin wiele by dali za aktorkę, która seksapilem i temperamentem dorównywałaby Zarze Pabst. Równie seksowne nie były nawet Soledad Miranda w Vampyros Lesbos i Brigitte Lahaie w Fascination!

Z pierwszego tomiku przygód niezrównanej Zary dowiadujemy się m.in. jak nietypowe formy może przybierać miłość ojca do córki, jak szybko i skutecznie ożywić wampira, a także jak bardzo głębokie dekolty nosiły panienki z dobrego domu w wiktoriańskiej Anglii... Czytelników XXI wieku zaskakiwać mogą mętne dywagacje naukowców na temat przeszłości wampira Drakuli. Przecież każde dziecko wie doskonale, że był to Vlad Tepes, hospodar wołoski z XV wieku, postrach Turków i wielki miłośnik palowania. Nie powinniśmy jednak zapominać, że w latach 70. nie było jeszcze odpowiedniego hasła na Wikipedii czy filmowego hitu Coppoli, zaś głównym źródłem wiedzy historycznej o hrabim Draculi była dla komiksowych twórców hammerowska seria z Christopherem Lee w roli głównej.

Zapraszam do lektury!

4 sierpnia 2009

Kolekcja okładek Fumetti Neri - Perły pulpy!

Zanim przezwyciężę pofestiwalowe lenistwo i napiszę o tytułach, które zrobiły na mnie największe wrażenie podczas tegorocznej edycji ENH, prezentuję kolejny plik do downloadu. Tym razem kolekcję okładek kilkunastu serii fumetti, takich jak Capucetto Rotto (Czerwony Kapturek!), I Notturni, Jolanka, Misteria, Pussycat, Sexy Operette czy Storie Blu. Zbiór pokaźny i wyjątkowo cieszący oko. Włosi wiedzieli, jak zachęcić do kupna danego tomiku i na pierwszym planie stawiali zawsze atrakcyjne opakowanie.
Ów swoisty artbook skompletowałem ze znakomitego bloga, poświęconego w dużej części fumetti per adulti. Zachęcam do zerknięcia na The Groovy Age Of Horror, to prawdziwa gratka dla amatorów tych nieco mniej grzecznych spośród historyjek obrazkowych. Tym bardziej że 99% opisywanych tytułów nie ma szans na reedycję i wyjdzie już nigdy z prywatnych bibliotek maniakalnych kolekcjonerów.
Linki:
1) http://www.4shared.com/file/101986711/3caeed60/Fummetti_Neri_-_Kolekcja_okadek.html
2) http://groovyageofhorror.blogspot.com/

30 maja 2009

Présences occultes AKA Okultystyczne osobistości

Na wstępie przyznaję się do winy: zapomniałem o blogu na dobre kilka miesięcy. Winę za to ponoszą komiksy, które w pewnym momencie po prostu wyparły seanse filmowe. Cóż, bywa i tak. Sprawdza się przysłowie "czym skorupka za młodu...". Komiksy były moją pierwszą pasją, na długo przed odkryciem wspaniałości kinematografu. Fascynacją, która jak widać została na całe życie. Może nieco przytłumiły ją "chude" lata rodzimego rynku (druga połowa lat 90tych), lecz rozbudziła się na wraz z jego tendencją zwyżkową (od początku XXI wieku aż do chwili obecnej!).

Ale czas już na meritum. Po raz pierwszy zdecydowałem się na umieszczenie linku do pobrania. Zazwyczaj poprzestaję na delikatnej aluzji, niejednoznacznej sugestii skąd i jak można dany film/komiks ściągnąć. Tym razem jednak zanadto rozpiera mnie duma. Jest to bowiem moja własna translacja, do tego z języka, którego opanowanie jest nie lada wyczynem... Języka komiksowych Gallów i Wikingów... Diablo trudnego, lecz niezbędnego dla każdego szanującego się fana komiksu... Do jego satysfakcjonującego opanowania jeszcze daleka droga, lecz Presences Occultes można uznać za pierwszy jej etap.

Kilka słów o samym komiksie. Nie zdradzając ani słowa z fabuły, powiedzieć mogę tylko, że zadowoli ona zarówno miłośników gore, jak i "twardej" erotyki. Nieco mniej usatysfakcjonowani będą amatorzy kryminału, choć Presences usiłuje być również nim, wprowadzając element zagadki. Niestety, prawa rynku są nieubłagane i dla podniesienia ilości sprzedanych egzemplarzy już na okładce umieszczono tajemniczego mordercę, który w samym komiksie pojawia się po dobrych 50 stronach... No nic, przynajmniej jest na co popatrzeć! Żadnej auto-cenzury, tak typowej np. dla komiksów angielskich. Autorzy od razu wykładają karty na stół i nikt nie może mieć do nich pretensji za sprośne i paskudne treści, które bez wątpienia odnajdzie w środku woluminu.

Mimo samodzielnej fabuły, Presences nie są odrębnym dziełem, lecz 68. tomem serii Incube. Owa zaś seria jest jedną z wielu, które w latach 70tych wydawała we Francji ELVIFRANCE, firma wyspecjalizowana w przekładach fumetti neri, najbardziej niesławych spośród włoskich komiksów. Sex i przemoc - oto, czym twórcy tej i dziesiątek innych serii (m.in. Maghella, Terror Blue, Terrificolor, Zara La Vampire, Jacula...) przyciągali czytelników z Italii. W sumie nie dziwi też fakt, że ich ofertą zainteresowała się też Francja, było nie było ojczyzna Markiza De Sade! Natomiast o wiele gorzej przedstawiała się sytuacja w innych krajach, najwyraźniej odpornych na uroki włoskiej pulpy. Z szeroko pojętych fumetti ukazały się w Polsce tylko Dylan Dog (11 tomów) i Nathan Never (zaledwie 4 tomy). To stanowczo za mało, zresztą obydwa tytuły to raczej ugrzeczniona, soft-wersja fumetti per adulti... Tak więc prawdziwe ekstremum dopiero dopiero przed Wami. Zasysajcie i czytajcie, bo nieprędko trafi się w rodzimym języku druga taka okazja! Ach, jakie to satysfakcjonujące, choć raz być pionierem...

Link