Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Necron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Necron. Pokaż wszystkie posty

3 czerwca 2011

Necron, T.4 - Kobiety pająki

Moi drodzy, przed Wami czwarty tomik Necrona, któremu chyba wreszcie udało się zaistnieć w świadomości polskich czytelników! Dowodem tego wpis na naszej Wikipedii. Jak miło! Intryguje mnie, czy tej pory seria zyskała sobie już grono przeciwników i zwolenników. Pierwsi zapewne omijają ją szerokim łukiem, co nie jest zanadto trudne, zważywszy na to, jak przestronnym miejscem jest internet. Jeśli jednak będą mieli pecha i trafią właśnie tutaj, zachęcam ich do wylewania żółci w komentarzach. Nie tłumcie w sobie złości i żalu z powodu tego, że tłumaczy się takie plugastwa, podczas gdy np. arcydzieła komiksu francuskiego leżą odłogiem. Oczywiście w równym, a może nawet nieco większym stopniu zależy mi na opiniach osób, którym Necron i Frieda przypadli do gustu. Wasze pochlebstwa i zachwyty mile połechtają moją próżność i zachęcą do wytężonej pracy nad kolejnymi woluminami!


Zapraszam do lektury!


Okładka trzeciego tomiku autorstwa Magnusa, który przygotował ją specjalnie na potrzeby edycji specjalnej w dużym formacie. A dlaczego nie czwartego, skoro to on ma dziś swoją premierę? Otóż okładka Le Donne Ragno zdradza tożsamość tytułowych "kobiet pająków", psując suspens. Najlepiej podziwiać ją już po ukończeniu lektury, dlatego pojawi się w następnym "necrońskim" poście!

20 maja 2011

Necron, T.3 - Mechaniczne potwory

Tym razem bez zbędnego rozwodzenia się: trzeci tomik Necrona rozgrywa się na bezludnej wyspie, położonej gdzieś na Morzu Norweskim. Bezludnej? O tym na własnej skórze przekonają się bohaterowie, Frieda Boher i jej potwór (choć lepiej go tak nie nazywać, on tego nie lubi!). My zaś możemy spokojnie i bez narażania życie przeczytać o tym na ekranie laptopa bądź komputera. W innej części Europy można Mechaniczne potwory nawet kupić, jeśli więc uznacie, że skany (pochodzące z czasów, kiedy skanlacyjny proceder był jeszcze w powijakach) nie spełniają Waszych wysokich standardów, czym prędzej wchodźcie na francuską bądź angielską stronę Amazon. Można spróbować również z eBayem, tam jednak znacznie więcej jest wydań starszych, nie mogących pochwalić się tak piękną oprawą, jaką zapewnił serii Cornélius. Wznowienie we właściwym formacie i u prestiżowego wydawcy już przyniosło efekty: dzieło Magnusa zostało wreszcie docenione! W tym roku doczekało się nominacji do Prix du Patrimoine (Nagroda dziedzictwa) na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Angoulême. Nie sposób więc zaprzeczyć, że jest to czytadło na czasie!

Miłej lektury!

Korneliuszowa Special Edition. 15 EUR

5 maja 2011

Necron, T.2 - Statek trędowatych

Złego diabli nie wezmą! Friedzie Boher udało się przeżyć zarówno atak zbuntowanych potworów, jak i pożar domostwa. Oficjalnie uznana za zmarłą, nie ukrywa dłużej swej perwersyjnej natury. Zrywa więzy z ludzkością, w przyszłości zamierza jednak zapanować nad nią, w czym pomóc ma jej wybitny intelekt, wspomagany siłą fizyczną oddanego sługi Necrona. Do realizacji tych megalomańskich projektów potrzebne jej będzie centrum dowodzenia. Frieda postanawia, że stanie się nim mała wysepka na Morzu Północnym. Pytanie tylko, jak się na nią dostać, zwłaszcza że pani doktor ani myśli rozstawać się ze swoim kochankiem z parku sztywnych...
Drugi tomik pozwala nam zorientować się, w jakim klimacie utrzymana będzie cała seria. Dopiero tutaj Roberto Raviola dokonuje pełnej charakterystyki zarówno Friedy, jak i Necrona, który jako tako opanowuje zdolność mówienia i ujawnia nietypowe preferencje kulinarne. Od Statku trędowatych rozpoczyna się również wędrówka bohaterów po całym świecie, pełna dramatycznych i mrożących krew w żyłach wydarzeń. Jak to piękną włoszczyzną (niestety zatraconą w tłumaczeniu) stwierdza sama doktor Boher: "La nostra avventura comincia qui!"

Miłej lektury!

Dottoressa Frieda w szkicu

12 kwietnia 2011

Necron, T.1 - Twórczyni potworów

Mniej więcej rok temu rozpływałem się w zachwytach nad Necronem, włoską serią autorstwa Magnusa, jednego z najzdolniejszych i najbardziej oryginalnych twórców fumetti neri. Z zazdrością czytałem o inicjatywie wydawnictwa Cornelius, wydającego to oraz inne dzieła artysty z zachowaniem oryginalnego układu plansz. Francuzi mają więc obecnie do wyboru dwie edycje, starą - dla zagorzałych zwolenników albumów, oraz nową - imitującą pierwotny, kieszonkowy format komiksu. Oczywiście w najlepszej sytuacji są Włochy, w których przygody Necrona okazały się niezwykle popularne. Tamtejsi czytelnicy mogą wybierać pomiędzy kilkoma różnymi wydaniami. A co z nami, Polakami? Czy nie mamy prawa do odrobiny komiksowego szaleństwa? Dlaczego ta wspaniała seria nie może się ukazać u nas? Czy miałaby szansę na komercyjny sukces, gdyby ktoś w końcu zdecydował się na jej publikację?

Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, a ja ze swojej strony mogę zrobić tylko dwie rzeczy. Pierwszą jest zachęcenie do zapoznania się z serią poprzez spłodzenie entuzjastycznego artykułu (tak też się stało). Drugą - zaproponowanie własnej translacji. Trudno zaprzeczyć, że z drugą metodą wiąże się zarówno więcej pracy, jak i wątpliwości natury etycznej. A jeśli poprzez darmowe rozpowszechnianie danego tytuły zniechęcam ewentualnych wydawców, przekonanych o bezsensowności inwestowania w coś, z czym wszyscy zainteresowani zdążyli się już zapoznać? Podobny dylemat nie towarzyszył mi w przypadku Zary Wampirzycy, kiedy to byłem absolutnie przekonany, że nie istnieje najmniejsza szansa na pojawienie się jej w sprzedaży. Tym razem jednak sytuacja nie jest tak oczywista. Skoro Magnusa doceniono w całej Europie, może już wkrótce przyjdzie czas na Polskę? Jednak zamiast gdybać i czekać na cud, postanowiłem przyjąć strategię większości grup translacyjnych. Będę dzielił się własnym tłumaczeniem Necrona, dopóki ów tytuł nie trafi do legalnej sprzedaży rynkowej. Dlatego też najbardziej skutecznym sposobem na ukrócenie mojej niecnej działalności translatorskiej będzie jak najszybsze opublikowanie papierowej wersji owej serii. A więc do pracy, panowie wydawcy! Sprawcie, bym jak najszybciej porzucił swe amatorskie próby, do głębi zawstydzony waszym profesjonalnym podejściem do tematu! Bynajmniej nie będę miał Wam tego za złe...

A teraz już zapraszam do zapoznania się z pierwszym tomikiem przygód sympatycznego truposzczaka i jego pięknej bezlitosnej pani. Czytajcie i podziwiajcie nieskrępowaną wyobraźnię niezrównanego Roberto Ravioli!


Miłej lektury!

Z całego mnóstwa alternatywnych okładek ta jest bodajże najciekawsza. Sam Necron pojawia się na niej w dość nietypowy sposób, bo in statu nascendi...

13 maja 2010

Komiksowy Cytat Tygodnia - Necron, Tom 4


Statek naszych bohaterów zostaje napadnięty przez piratów, którzy biorą Friedę w niewolę. Jednak w starciu z Necronem, który przez cały czas ukrywał się pod pokładem, nie mają żadnych szans! Sytuacja odwraca się i teraz to morscy bandyci są na łasce Friedy. A znajduje się wśród nich nich całkiem atrakcyjna Murzynka...


Frieda: Necron, zasługujesz na nagrodę! Oddaję ci Murzynkę!

Murzynka: Nie!
Necron: Najpierw Necron pieprzyć...później jeść!

Na drodze Necrona staje jednak pewien "mały" szczegół...

Frieda: A więc? Co się dzieje?
Necron: Ech! Czarna kobieta mieć ptaszka!

Frieda: Cóż, jak wytłumaczy pani obecność tej ptaszyny?
Murzynka: Proszę bardzo, idiotko! Jestem transseksualistą. Pewnego dnia pojadę się zoperować w Casablance i będę mieć cipkę piękniejszą niż twoja!

Frieda: Ba! Mimo wszystko możesz się z nią zabawić. Wystarczy ją odwrócić.
Necron: Necron nie lubić ptaszka!

Frieda: W takim razie oszczędźmy jej podróży do Casablanki. POŻRYJ GO!

Necron: Tak... Necron głodny!


Necron: Mniam! I żadnych piór!

5 kwietnia 2010

Necron - Każda potwora znajdzie swego amatora


Seksualna abstynencja prowadzi do frustracji, głębokiej depresji i prób samobójczych. Jednak to, co większość ludzi rozkłada na obie łopatki, w przypadku artystów i naukowców może zadziałać kreatywnie, stać się inspiracją dla wielkiego dzieła sztuki czy przełomowego wynalazku. Właśnie z wielkiego poczucia niezaspokojenia zrodził się Necron, monstrum pozszywane ze szczątek zmarłych i ożywione przez doktor Friedę Boher. Pani doktor podczas wielomiesięcznych prac nad stworzeniem tej nowej formy życia nie kierowała się bynajmniej szlachetnymi ideami niesienia postępu "ku chwale ludzkości". Nie działała również z pobudek materialnych, choć żądza złota nie była jej obca. Właściwa motywacja Frau Boher miała naturę stricte erotyczną. Wbrew pozorom oziębłości, które stwarzała w pracy, Frieda posiadała apetyt seksualny, którego jednak nie miała szans zaspokoić. A przynajmniej z nikim żywym. Do czerwoności mógł ją rozpalić tylko dotyk ciała zimnego jak głaz. Jako naukowiec miała co prawa dostęp do w miarę świeżych zwłok, lecz brakowało jej interakcji. Tak zrodził się pomysł stworzenia człowieka, a raczej perfekcyjnie chłodnego żywego trupa...

Jak można się domyślić, nadczłowiek nekrofili w wielu aspektach różni się od tego, co bylibyśmy skłonni uznać za ideał. W aspekcie fizycznym niewiele mu można zarzucić, imponuje bowiem zarówno rozbudowaną muskulaturą, jak i przyrodzeniem (stale odsłoniętym!), o rozmiarach więcej niż słusznych, nawet gdy pozostaje w stanie spoczynku. Natomiast już jego oblicze nieboszczyka w zaawansowanym stanie rozkładu u zdecydowanej większości osób postronnych wywołuje mieszaninę przerażenia i obrzydzenia. Niewiele lepiej prezentuje się jego poziom intelektualny. Necron rozumuje w bardzo prostych kategoriach, dostrzeganie związków przyczynowo-skutkowych przychodzi mu z trudem, zaś wypowiedzi formułuje w zdaniach krótkich, gwałcących wszelkie gramatyczne reguły. Dodajmy do tego fiksację na punkcie seksu oraz specyficzne upodobania kulinarne (surowe mięso, najlepiej ludzkie) i zrozumiemy, że Necron to żywy (?) postrach wszystkich technofobów. Reszta ludzkości również ma prawo czuć się zagrożona. Tym bardziej, że Frieda Boher, rozzuchwalona powodzeniem, zamierza wykorzystać swój geniusz dla zdobycia władzy i bogactwa. Biada każdemu, który stanie jej na drodze do fortuny i sławy!

Necron i Frieda to bohaterowie serii komiksowej z lat 80., podpisanej przez Magnusa. Pod tym wielce skromnym pseudonimem ukrywa się Roberto Raviola, jeden z gigantów włoskiego komiksu. Podpisywane przezeń prace spełniały wszystkie wymogi fumetti neri, ale obcy im był prymitywizm fabularny i graficzny, charakterystyczny dla większości produktów seryjnych. Magnus należał do artystów, którzy nie rezygnując z przystępności swych prac, nieodmiennie nasycali je plastycznym wyrafinowaniem. Z poziomem scenariuszy bywało już różnie, zwłaszcza w latach 70. nierzadko zdarzało się Magnusowi ilustrować banały. Jednak już wtedy mógł się pochwalić w pełni autorskimi projektami, których warstwa merytoryczna dorównywała ilustracyjnej (seria Lo Sconosciuto). W następnej dekadzie owe projekty zaczęły dominować. Tytuły takie jak Milady nel 3000, Le 110 pillole, Le femmine incantate świadczą o kunszcie Ravioli. Seria Necron zajmuje wśród nich pozycję wyjątkową, jest to bowiem hołdu dla charakterystycznych dla fumetti skandalizujących opowieści, w których makabra przeplata się z erotyzmem, a zły smak uznawany jest za dobrą monetę. Historyjek, jakich we Włoszech powstawały całe setki.

Bez wątpienia seria Magnusa ma z nimi bardzo wiele wspólnego. Bezwstydne porno sąsiaduje tutaj z mocnym gore, zaś humor w dużej mierze polega na łamaniu każdego tabu, jakie przyszło autorowi do głowy. Zarazem dbałość o stronę plastyczną oraz widoczna w każdym kadrze autoironia każą myśleć o Necronie bardziej jako o pastiszu gatunku, niż jego tradycyjnej realizacji. Wyjątkowość serii dostrzegli szybko nie tylko krajanie, ale i sąsiednie komiksowe imperium, wynikiem czego dość szybko doczekała się ona francuskiej edycji. Jednak wydawca Albin Michel dopuścił się swoistego gwałtu na dziele, zmieniając jego format z kieszonkowego na albumowy (uznawany za bardziej prestiżowy), co wiązało się z zmniejszaniem i przycinaniem kadrów celem upchnięcia ich na jednej stronie. Bezceremonialne ingerencje wydawców doprowadziły do zniekształcenia oryginalnej koncepcji Magnusa. Grzechu tego dopuściła się również wersja anglojęzyczna, będąca de facto przedrukiem z francuskiej. Dopiero w 2006 roku wydawnictwo Cornelius zdecydowało się na reedycję Necrona po bożemu, czyli w formacie charakterystycznym dla fumetti neri.

Fakt ten bardzo mnie cieszy, jednak Corneliusa jak dotąd nikt nie zeskanował, więc z Necronem zapoznałem się za sprawą wydania z lat 80. Zamyka się ona w pięciu tomach, z których każdy zawiera po dwie opowieści. Różnią się tym od włoskiego oryginału, który ograniczał się do jednej historii na numer. Rozwiązanie Albin Michel jest ekonomiczne, czytelnik dostaje bowiem dwa w jednym, jednak nawet ta zaleta nie jest w stanie przysłonić wad "skompresowanej" edycji. Można jednak zaopatrzyć się w istniejące i dość łatwo dostępne skany made in Italy i porównać oryginał z mniej doskonałą kopią. Zresztą, przygody napalonego zombie i jego demonicznej pani są tak przednią zabawą, że warto sięgnąć po nie w każdej postaci!

Poniżej strony z kanonicznej wersji włoskiej, na których mieści się jeden, góra dwa kadry. Jak na porządne fumetti neri przystało.


Dr Boher przy intensywnej pracy.
Zwróćmy uwagę na jej twarzowy strój roboczy!


Necron w pełnej krasie.
Dla Friedy Boher rozmiar MA znaczenie!


Praktyczne korzyści z domowego potwora: Posłuszeństwo i precyzja, a także niepowtarzalne odgłosy.


Idąc do Necrona nie zapomnij bicza!


Oto, w jak niekonwencjonalny sposób bohater zdobywa pożywienie. Miłośnicy lekkiej erotyki, nie przepadający za krwawymi horrorami, mogą się czuć ostrzeżeni!


Necron bywa zazdrosny nawet o martwych kochanków swej pani...


...nie zawsze też dochowuje jej wierności, pozwalając sobie na małe skoki w bok...


...tym niemniej w krytycznych momentach zawsze ratuje ją przed rozmaitymi zagrożeniami. W tym przypadku, przed spragnioną cielesnych uciech armia robotów!


Magnus na Comiclopedii