29 lipca 2017

Po jednym kadrze: Building a Better Zombie (2004)


Dokument Williama Hellfire odsłania tajniki planu filmowego klasycznego horroru włoskiego z 1989 roku, wyświetlanego we Włoszech pod tytułem ZOMBI 2 jako kontynuacja NOCY ŻYWYCH TRUPÓW (znanych tam po prostu jako ZOMBI). Film w reżyserii Lucio Fulciego znacząco różnił się od amerykańskiego hitu George'a Romero zarówno pod względem fabularnym, jak i wizualnym. Zombie nigdy wcześniej nie wyglądały tak koszmarnie – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nietrudno było zapomnieć, że pod przerażającym makeupem ukrywali się zwykli, jak najbardziej żywi aktorzy, dzielnie znoszący rozmaite niewygody, jakich wymagał pożądany przez reżysera naturalizm efektów specjalnych.


PS.
Rozpoczęty cykl skupiać się będzie na krótkich refleksjach na temat rozmaitych filmów (a zapewne również seriali, skoro tyle ich teraz naprodukowali), za punkt odniesienia obierając załączony kadr. Forma ta wydawać się może zdawkowa, jako że o każdym tytule można napisać znacznie więcej, jest jednak konieczna dla zachowania regularności wpisów. Wciąż nie jestem pewien, kiedy rozpocznę dłuższe omówienia i recenzje, nie chciałbym natomiast, aby nagła, spontaniczna rezurekcja okazała się efemeryczna i utknęła na dwóch nietypowych postach, dotykających kwestii budzących moją głęboką niechęć. Tymczasem to nie odraza, a fascynacja powinna być motorem napędowym każdego choć trochę wartościowego bloga o (pop)kulturze. Blogi wylewające żółć, plujące jadem i starające się "słowem złym zabijać tak jak nożem" stanowią zupełnie odrębną działkę tematyczną (chyba że komuś zamarzyło się pisać o utworach sztuki z wyłączną intencją werbalnego zrównania ich z ziemią!).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz