31 lipca 2017

Po jednym kadrze: 48 godzin (1982)

"Ale kanał! Jakiś świr zabrał mi spluwę i lata z nią po ulicach zabijając ludzi, a ja, zamiast siedzieć w domu i grzmocić swoją dziewczynę aż jej bańki uszami polecą, błąkam się po całym mieście z jakimś bambusem wystrojonym jak szczur na otwarcie kanału!"

48 GODZIN (1982) soczyste językowo jak nigdy później w brawurowym przekładzie Tomasza Beksińskiego (na kasecie VHS wydanej przez ITI). Tzw. poprawność polityczna nie jest jego mocną stroną, ale to już zarzut nie wobec tłumacza, starającego się wiernie (a zarazem kreatywnie) oddać ducha oryginału, ale wobec całokształtu twardzielskiego kina epoki reganowskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz