26 lipca 2017

Opinia o tygodniku opiniotwórczym (mocno zabarwiona emocjami)

Mój pierwszy wpis od lat! Chciałbym powrócić do bloga na dłużej, muszę tylko uporać się ze zmianą konta, aby podpisywać posty własnym nazwiskiem. W związku z tym będzie odtąd grzecznie, potulnie, bez kontrowersyjnych treści... A może wręcz na odwrót! Sporo zależy od charakteru filmów, książek i komiksów, jakie pojawią się na mojej drodze. Ponieważ nie tak znowu wiele zmieniło się przez te pięć lat z okładem, zapewne będzie tak, jak było. Zaczynam jednak nietypowo, bo od polityki.

Zastanawiałem się poważnie, czy poruszać ten temat, gdyż może być skrajnie niebezpieczny! Całkiem prawdopodobne, że Macierewicz, w przerwie między dymisjonowaniem wszystkich zasłużonych dla armii generałów, przegląda cały polskojęzyczny Internet, sporządzając Wielką Listę Zdrajców Ojczyzny, których niezawisły sąd Ziobry skazywać będzie bez procesu na dożywotnią katorgę. Uspokajam się jednak, że na taką listę tak czy owak trafią wszyscy, którzy na swym facebookowym profilu choć raz nie zamieścili wpisu "Kocham PiS, nienawidzę UE!" Bardziej obawiam się banału. Co nowego można napisać o tym, co się teraz dzieje? Zamiast klepać w klawiaturę prokonstytucyjne i proeuropejskie hasła, należy wyjść na ulicę dowolnego większego miasta (we wszystkich wciąż trwają gigantyczne protesty) i to samo wykrzyczeć, wyśpiewać, wyrecytować, ewentualnie wypisać na transparencie. Udział w manifestacji zapewnia autentyczne poczucie wspólnoty, podczas gdy w Internecie ma ono głównie charakter iluzoryczny. Cóż, nie uciekłem od oczywistych oczywistości, ale to tytułem wstępu. Czas na meritum:

Warzywniak, w którym dotychczas mogłem sobie przeglądać m.in. "Fakt" i "Super Express", mocno obniżył standardy i zaczął sprowadzać pisemko "wSieci". Sam rzut oka na okładkę wystarczy, by przyprawić klienta o torsje. Eksponowanie jej na półce nie jest dobrą strategią marketingową dla sklepu mającego w ofercie produkty żywnościowe! Powiadają, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale czasopism ta maksyma nie dotyczy, tutaj aspekt wizualny w pełni odpowiada treści. Nie trzeba nawet zaglądać do środka, aby wyrobić sobie miarodajną opinię. Z estetycznego punktu widzenia okładka jest szczytem bezguścia, popisem gimnazjalnego grafika komputerowego bezskutecznie próbującego opanować Photoshopa. Zapewne artykuł, jaki to szkaradzieństwo ilustruje, jest analogicznym popisem grafomanii. Podejrzenie uzasadnione, ponieważ pod względem merytorycznym okładka bije wszelkie rekordy nienawistnej głupoty. Jej przekaz jest bzdurny, paranoiczny i skrajnie obraźliwy dla polskiego społeczeństwa obywatelskiego.

Stanowi on efekt burzy mózgów redakcji "wSieci", która nie dopuszcza do wiadomości, że istnieją w Polsce ludzie myślący samodzielnie, mający czelność nie traktować TVP bądź ich gazetki jako wyroczni. Jeśli obywatele wychodzą na ulice w ilościach, których nie sposób zbyć kpiącym komentarzem (np. że tak sobie tylko spacerują), należy wytłumaczyć ten fakt działaniem obcej agentury. Ktoś z Zachodu, zapewne Niemcy, manipuluje polskim społeczeństwem za pomocą swoich szpicli w kraju (Trójca Michnik-Schetyna-Petru), i za granicą (rzecz jasna Tusk!). Wizerunek przewodniczącego Rady Europejskiej w mediach prawicowych nie jest spójny - raz jest to bezwolna marionetka, popychadło Merkel, "Dyzma polskiej polityki" (chapeau bas, taka inwektywa wymaga co najmniej wykształcenia średniego!), innym razem urasta do rangi Imperatora Palpatine atakującego całą potęgą Ciemnej Strony Mocy ostatni europejski bastion wartości chrześcijańskich, Czwartą RP! Właśnie jako wcielonego diabła przedstawia go okładka "wSieci", zabrakło tylko rogów na czole. Pamiętajmy więc: jeśli manifestujemy, to tylko dlatego, że w umysłach namieszali nam Wrogowie Ojczyzny, a pewnie także... sam Szatan!

Co na to ludzie biorący udział w manifestacjach? Jeśli któremuś z nich zdarzyło się kupić "wSieci", powinien teraz poważnie zastanowić się nad doborem lektur. Podpowiadam: Najlepsze są takie, które nie plują w twarz - ani jemu, ani nikomu innemu, bez względu na jego polityczne zapatrywania. Przechodząc na poziom eschatologiczny: co na to Diabeł? Czy nie powinien się obrazić za utożsamianie go z każdym ideowym przeciwnikiem "wSieci"? A może już dawno opętał cały zespół redakcyjny, który za jego podszeptem pisze swoje ohydne i bzdurne artykuliki?

1 komentarz:

  1. Ależ Vallaorze! Przecież Newsweek pisze tym samym językiem. I Wyborcza. I Na Temat. I Wpolityce. I reszta prawicowej drobnicy. Zaś co do TVP, to jedyne co się zmieniło w tej telewizji od czasów PO, to spin, pozostała narracja, że w państwie jest super i świetnie, tyko ta cholerna opozycja wszystko psuje.

    OdpowiedzUsuń